Ostatnio, przeglądając stare papiery, znalazłam zdjęcia Douga Jonesa - odtwórcę roli tytułowego fauna. Ile razy oglądam ten film, czy screenshoty, tyle razy nie mogę się nadziwić kunsztowi charakteryzacji postaci fantastycznych tej produkcji. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że twórcy "Labiryntu..." po macoszemu traktowali efekty specjalne wykonywane na komputerze. Takowych w filmie jest naprawdę niewiele, a ogromna większość "fajerwerków" była robiona ręcznie. Sam Doug Jones swój kostium fauna zakładał pięć godzin!
Żeby to udowodnić, przedstawiam kilka zdjęć z planu:
A tak prezentuje się Doug Jones. Moim zdaniem w ubranku fauna wygląda o niebo lepiej.
Portfolio
czwartek, 22 listopada 2012
środa, 21 listopada 2012
Z dziurą w policzku
Tym razem BlackCat była modelką i pozwoliła sobie popsuć twarz. Taki tego efekt:
Fotografia (zdjęcie pierwsze): Dariusz Ślusarski
Fotografia (zdjęcie pierwsze): Dariusz Ślusarski
piątek, 16 listopada 2012
Odlewy - alginat
Dokumentacja, niestety bardzo krótka, tego, jak w niedzielę 11.11.2012 byłam "zalewana", czyli odlew alginatowy twarzy.
Materiały wykorzystane do zrobienia odlewu:
Fotografia (zdjęcia 1-3): Dariusz Ślusarski
Materiały wykorzystane do zrobienia odlewu:
- Alginat - "Tropicalgin"
- bandaże gipsowe
- gips
- gaziki (do zbrojenia gipsu)
- woda
Fotografia (zdjęcia 1-3): Dariusz Ślusarski
poniedziałek, 12 listopada 2012
A nightmare on Elm Street 2010, czyli o jak mi przykro!
W 2010 roku pojawił się prequel kultowej serii Koszmaru z Ulicy Wiązów. Szczerze mówiąc, byłam bardzo ciekawa tego filmu i, chcąc nie chcąc, głównego bohatera. Niestety, mocno się przejechałam. Albo miałam zbyt wygórowane wymagania, jak kto woli.
Ale do rzeczy - jestem bardzo wierną fanką Freda Kruegera i aktora, odgrywającego jego rolę - Roberta Englunda. Robota, którą Jim Doyle włożył w stworzenie Freddiego była dla mnie tak perfekcyjna, że gdy zobaczyłam "nowego" Freda, byłam w stanie wykrztusić tylko "O kuźwa, jak mi przykro!".
Dlaczego? Ano zobaczcie sami:
Dla mnie to nie jest Fred Krueger, a samego filmu nie jestem w stanie obejrzeć już ze względu na jego twarz (on ma nos prawie jak Voldemort!) i komputerowo mutowany głos...
A tu, dla przypomnienia, legenda i mój Idol - Robert Englund we własnej i nie własnej postaci :)
Ale do rzeczy - jestem bardzo wierną fanką Freda Kruegera i aktora, odgrywającego jego rolę - Roberta Englunda. Robota, którą Jim Doyle włożył w stworzenie Freddiego była dla mnie tak perfekcyjna, że gdy zobaczyłam "nowego" Freda, byłam w stanie wykrztusić tylko "O kuźwa, jak mi przykro!".
Dlaczego? Ano zobaczcie sami:
Dla mnie to nie jest Fred Krueger, a samego filmu nie jestem w stanie obejrzeć już ze względu na jego twarz (on ma nos prawie jak Voldemort!) i komputerowo mutowany głos...
A tu, dla przypomnienia, legenda i mój Idol - Robert Englund we własnej i nie własnej postaci :)
niedziela, 11 listopada 2012
Makijaż klasyczny - smoky eye
Skoro opublikowałam tu zdjęcia z makijażem smoky, napiszę teraz jak go wykonać.
Makijaż smoky eye jest makijażem wieczorowym z klasycznym cieniowaniem. Koryguje on kształt oka i poprawia wygląd całej twarzy
Smoky eye ma dwie odmiany:
Na zaczerwienienia stosujemy zielony toner zmieszany z podkładem (zmieszane na dłoni).
Korektora pod oczy nie nakładamy na całą powiekę dolną, tylko w pobliżu; położenie go zbyt blisko powieki dolnej spowoduje rozmazanie makijażu.
Puder sypki utrwala resztę kosmetyków tłustych.
Makijaż oka:
Górną i dolną linię rzęs obmalowujemy czarną konturówką, najlepiej niewodoodporną (łatwo je odróżnić – wodoodporne są w obudowie plastikowej, nie drewnianej), ponieważ można ją rozetrzeć.
Rozprowadzamy pędzlem czarny cień na górnej powiece do momentu jej zagięcia. Robimy to samo na dolnej.
Aby makijaż „schowany” uwidocznić, pędzlem szukamy na oczodole miejsca granicy oczodołu i rozcieramy trochę czarny cień, tak, aby było go widać. Następnie jaśniejszym (np. brąz) cieniem rozcieramy czerń (na jego granicy) na obu powiekach; jaśniejszy cień ma się znajdować po trosze na czarnym, po trosze na skórze.
Następnie bierzemy cień barwy cielistej lub jaśniejszej. Tym kolorem rozcieramy np. czerwień, brąz, fiolet etc. (ten drugi cień) i podciągamy pod linię brwi. Plamę pociągamy również na dolnej powiece.
Przy głęboko osadzonych oczach można rozjaśnić środek powieki np. cieniem opalizującym.
Potem kredką wodoodporną lub kajalem (utrzymują się dłużej na powiece) malujemy wewnętrzną stronę powieki dolnej.
Następnie tuszujemy rzęsy oraz podmalowujemy linię brwi (można je przyciemnić).
Nakładamy róż na policzki.
Usta okonturujemy do kształtu klasycznego, czyli:
Szukamy dwóch najwyższych punktów górnej i dolnej wargi.
Między punktami na górnej wardze robimy „łódeczkę”
Konturówką rysujemy linię w kształcie łuku na górnej wardze od kącików do punktów.
Na dolnej tak jakby „ucinamy” usta (wargę, która została „ucięta” trzeba upodobnić do koloru skóry, czyli nakładamy na nią puder)
Malujemy szminką
Poniższe skany face chartu pokazują krok po kroku wykonanie makijażu (przepraszam za krzywe usta i dziwne rzęsy - kończył mi się eye liner)
Makijaż smoky eye jest makijażem wieczorowym z klasycznym cieniowaniem. Koryguje on kształt oka i poprawia wygląd całej twarzy
Smoky eye ma dwie odmiany:
- wieczorowa – bardzo ciemna
- dzienna – kolory neutralne dla skóry (tzn. kolory bliskie temu, co naturalnie występuje na twarzy, czyli wszelkie beże i brązy, odpowiadające typowi skóry)
Na zaczerwienienia stosujemy zielony toner zmieszany z podkładem (zmieszane na dłoni).
Korektora pod oczy nie nakładamy na całą powiekę dolną, tylko w pobliżu; położenie go zbyt blisko powieki dolnej spowoduje rozmazanie makijażu.
Puder sypki utrwala resztę kosmetyków tłustych.
Makijaż oka:
Górną i dolną linię rzęs obmalowujemy czarną konturówką, najlepiej niewodoodporną (łatwo je odróżnić – wodoodporne są w obudowie plastikowej, nie drewnianej), ponieważ można ją rozetrzeć.
Rozprowadzamy pędzlem czarny cień na górnej powiece do momentu jej zagięcia. Robimy to samo na dolnej.
Aby makijaż „schowany” uwidocznić, pędzlem szukamy na oczodole miejsca granicy oczodołu i rozcieramy trochę czarny cień, tak, aby było go widać. Następnie jaśniejszym (np. brąz) cieniem rozcieramy czerń (na jego granicy) na obu powiekach; jaśniejszy cień ma się znajdować po trosze na czarnym, po trosze na skórze.
Następnie bierzemy cień barwy cielistej lub jaśniejszej. Tym kolorem rozcieramy np. czerwień, brąz, fiolet etc. (ten drugi cień) i podciągamy pod linię brwi. Plamę pociągamy również na dolnej powiece.
Przy głęboko osadzonych oczach można rozjaśnić środek powieki np. cieniem opalizującym.
Potem kredką wodoodporną lub kajalem (utrzymują się dłużej na powiece) malujemy wewnętrzną stronę powieki dolnej.
Następnie tuszujemy rzęsy oraz podmalowujemy linię brwi (można je przyciemnić).
Nakładamy róż na policzki.
Usta okonturujemy do kształtu klasycznego, czyli:
Szukamy dwóch najwyższych punktów górnej i dolnej wargi.
Między punktami na górnej wardze robimy „łódeczkę”
Konturówką rysujemy linię w kształcie łuku na górnej wardze od kącików do punktów.
Na dolnej tak jakby „ucinamy” usta (wargę, która została „ucięta” trzeba upodobnić do koloru skóry, czyli nakładamy na nią puder)
Malujemy szminką
Poniższe skany face chartu pokazują krok po kroku wykonanie makijażu (przepraszam za krzywe usta i dziwne rzęsy - kończył mi się eye liner)
Coming soon
W przeciagu kilku dni zamieszczę nowe zdjęcia. Przedstawię na nich dokumentację odlewu mojej twarzy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























